Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kultura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 lipca 2014

Czy związek musi sprowadzać się do gry o władzę?

Trudno jest znaleźć właściwego mężczyznę. Zwłaszcza takiego, który zaakceptuje Cię taką, jaką jesteś i nie będzie się o to złościł.
źródło

Czy kobieta, która odnosi sukcesy, ma pozycję zawodową i stoi na wysokim szczeblu drabiny zwanej karierą, nie ma szans na prawdziwą miłość? Czy jeśli poświęca dużo czasu i pasji swojej pracy, to znaczy że nie znajdzie sobie porządnego faceta?
Czy w zdominowanym (nadal) przez mężczyzn świecie biznesu, kobieta musi tak bardzo pilnować swojego stołka, że na uczucia już po prostu nie starczy jej czasu?
Danielle Steel uważa, że nie. A przynajmniej tak można wnioskować z powieści "Gra o władzę".

To nie jest typowy romans, a trochę się tego obawiałam. Nie pierwszy raz zetknęłam się z tą autorką, ale pierwszy raz książkę przeczytałam od początku do końca. Przyciągnęła mnie oczywiście władza w tytule i biznesowy strój bohaterów z okładki. Nie zawiodłam się.

Problem męskiego ego (które z natury bywa dosyć spore, a od władzy rośnie jeszcze bardziej), różnic pomiędzy zachowaniem obu płci na wysokich stanowiskach, utrata wiary w miłość kobiety, która osiągnęła wszystko, co nie spodobało się jej exmężowi. Czyli wszystko to co mnie w relacjach damsko-męskich kręci najbardziej ;)

Czyta się lekko i przyjemnie, akcja jest dosyć przewidywalna. Na letni wieczór polecam.
Znacie  jakieś powieści w których wątek władzy i rywalizacji damsko-męskiej odgrywa istotną rolę?
Daria


wtorek, 22 lipca 2014

Ludzie którzy inspirują : wywiad z Andrzejem Tucholskim

O tym, że dziennikarstwo przewija się gdzieś w moich marzeniach i pasjach wspominałam już kiedyś tutaj. Czasami wydaje mi się, że im mocniej się bronię, tym więcej znaków na niebie i ziemi każe mi coś robić w tym kierunku. Moją miłością zdecydowanie są wywiady. Poznawanie ciekawych ludzi, ich historii to neizwykła sprawa. Nie ważne, czy wywiad przeprowadzany jest mailowo, przez Skype, telefon czy też na żywo.

Mam taką swoją małą prywatną listę osób z którymi chciałabym porozmawiać. Nie są to bynajmniej celebryci, piosenkarze, aktorzy, czy inne gwiazdy. Z takich gwiazd jest tylko kilka, większość niestety już nie żyje.
Na mojej liście są osoby, które mnie inspirują. Takie które podziwiam. Za twórczość, pasję, marzenia i odwagę.
Poniżej jest jeden z nich. Jeden z tych najważniejszych.
Po tym przydługim wstępie zapraszam Was na wywiad z Andrzejem Tucholskim, autorem bloga Jestkultura.pl :)



D: Czy kultura (książki, gry, filmy, muzyka itd.) od zawsze były Twoją pasją czy miałeś w swoim życiu taki okres, kiedy nie za bardzo wiedziałeś co Cię interesuje i czym chciałbyś się zajmować?
A:Wydaje mi się, że kultura jest pasją każdego jednego człowieka na ziemi :) W życiu nie słyszałem o kimś, kto nie rozmawia z innymi, nie słucha muzyki, nie czyta. Nawet zakony o zamkniętych klauzulach mają wspólne śpiewanie. Moją pasją jest zatem bardziej uczenie się czy pisanie i opowiadanie historii, niż kultura sama w sobie. A przynajmniej nigdy w ten sposób o sobie nie myślałem :)

D: Czy zdażają Ci się takie dni, kiedy wydaje Ci się, że wszystko jest bez sensu i nic się nie udaje? Jeśli tak, to co wtedy robisz?
A:Jasne. Przeczekuję. Kiedyś walczyłem i koniecznie próbowałem coś zrobić, ale teraz już znam swój organizm i gdy mam taki dzień to ratuję co mogę na inny czas i po prostu znikam ze świata. Do przyjaciół, do książek.

D: Co Ciebie najbardziej motywuje do działania?
A:Szczerze mówiąc - nie wiem. Rzadko się zastanawiam nad motywacją. Jasne, fajnie jest przeczytać dobry artykuł lub puścić energetyczną muzykę, ale w praktyce pracuję codziennie kilkanaście godzin nad swoimi marzeniami, bo po prostu mam taki nawyk. Pracuję dużo i ciężko oraz jestem względem siebie skrajnie krytyczny. To lepsze od jakiejkolwiek motywacji :)

D:Gdzie szukasz inspiracji do tworzenia i realizowania swoich pomysłów?
A:Wszędzie. Nie zbywam Was, ale tak brzmi prawdziwa odpowiedź - przysięgam :)



 D: Czy czułeś się kiedyś wypalony, czy wręcz przeciwnie, im więcej robisz, tym więcej masz nowych pomysłów ?
A: Jedno nie stoi w sprzeczności z drugim. Zawsze gdy więcej robię to mam też głód na JESZCZE WIĘCEJ do zrobienia. Ale zarazem gdy przegnę (co mi się całkiem często zdarza) to po prostu muszę na tydzień-dwa wrzucić wolny bieg i pozwalać sobie na prawie wszystko. Dzięki temu utrzymuję długotrwały balans :)

D: Jaką masz radę dla osób, które nie mają swojej pasji życiowej?
A: Robić BARDZO DUŻO i robić to tak szybko, jak się tylko da. Już po tygodniu człowiek czuje, czy ma ochotę zwolnić i się nacieszyć czy też "mieć to z głowy" byle tylko minęło.

D: Wierzysz w to, że człowiek może osiągnąć wszystko, jeśli tylko tego chce?

A: Pewnie :) I jeszcze nigdy się na takim myśleniu nie zawiodłem.


Daria

sobota, 21 czerwca 2014

Co dał mi teatr?

Reduta Śląska
Od paru lat działam w różnych grupach teatralnych na Śląsku i mam z tego niesamowitą frajdę. Doświadczenie to wniosło mnóstwo wartościowych rzeczy do mojego życia i chcę się tym podzielić, i zachęcić was, abyście sami przeżyli przygodę po drugiej stronie kurtyny. Dlaczego warto?

Teatr to miejsce, gdzie spotykamy zdolnych, ciekawych ludzi. Tutaj każdy znajdzie swoją rolę, niekoniecznie na scenie. Żeby powstał spektakl potrzebne są osoby o różnych zdolnościach. Teatr zmienił moje postrzeganie, przełamał stereotypy, w które podświadomie wierzyłam, a które wcale nie były prawdą. Niezwykłym doświadczeniem  dla mnie była praca ze starszymi ludźmi, którzy nieraz mieli więcej energii, pasji i chęci, niż moi rówieśnicy. Ale występ na jednej scenie z pięciolatkiem także był nie lada przeżyciem. Od każdego można się czegoś nauczyć. Wiek to tylko metryczka, liczy się to, co mamy w głowie, jakie mamy podejście do świata i czy mamy odwagę robić to, co kochamy.

Praca nad spektaklem niesamowicie kształtuje charakter. Tu nie ma miejsca na gwiazdorzenie i samolubstwo. To niesamowita lekcja tolerancji i pracy w grupie. Jeśli nie pomogę swojemu partnerowi na scenie, to szkodzę nie tylko jemu, ale też sobie. Nie mogę myśleć tylko o swojej roli, bo sama niczego nie osiągnę. Aby być coraz lepszym, rozwijać się, słuchać reżysera, siebie i innych potrzebna jest pokora, umiejętność pójścia na kompromis, postawienia się w czyjejś sytuacji. W teatrze uczę się także systematycznej pracy i odpowiedzialności za swoje słowa i czyny. Jeśli zawalę, to cały spektakl runie. Jeśli nie przyjdę na próbę, to zmarnuję nie swój czas, ale tych, którzy przyszli. Wszyscy są ważni i muszą wykonać swoje zadanie jak najlepiej, żeby przedsięwzięcie wypaliło.

Teatr Na Niby
Poza tym same występy publiczne dają dużo korzyści. Jestem bardziej pewna siebie, otwarta i spokojna, bo wiem, że potrafię wyjść z twarzą z niemal każdej sytuacji. Wychodząc na scenę, wychodzę poza swoją strefę komfortu, pokonuję  słabości, lęki i stres, przez co staję się silniejsza. Mam świadomość, jak się zachowywać i w jaki sposób mówić, aby przekaz trafił do odbiorcy. Ćwiczę swoje umiejętności swojego głosu, jestem bardziej świadoma możliwości swojego ciała. Trafniej odczytuję postawy ludzkie oraz rozwijam swoje umiejętności komunikacyjne, wrażliwość i emocjonalność. Myśl o rozmowie kwalifikacyjnej lub o wygłoszeniu referatu nie jest już paraliżująca, skoro poradziłam sobie, kiedy zamiast tekstu pojawiła się w mojej głowie czarna dziura.

Ważne dla mnie jest też to, że dzięki teatrowi biorę udział w wielu wydarzeniach z nim związanych i mam regularny kontakt z kulturą. Teatr ukształtował dużą cześć mojej osobowości i nadal niesamowicie na mnie wpływa. Próby zwykle ładują mnie megapozytywną energią i chęciami do działania na cały tydzień. Poza tym, wspólna praca zbliża i wielu moich przyjaciół pochodzi właśnie z środowiska teatralnego.

Polecam z całego serducha.
Ela

wtorek, 10 czerwca 2014

Rebeka - polska Ellie Goulding?


Elektroniczne dźwięki. Miękki kobiecy głos. Piękna blondynka - Iwona Skwarek, która czaruje swoim śpiewem. Melodia i słowa które wychodzą z jej ust kontrastują z elektryzującym podkładem porywającym do tańca. Towarzyszy jej przystojny mężczyzna - Bartosz Szczęsny. Oboje ubrani prosto, minimalistycznie (modne słowo ostatnio). Porywają po prostu magią swojej muzyki.
Razem z E. wybrałyśmy się na Juwenalia dosyć spontanicznie. Nie znając Rebeki i nie słuchając O.S.T.R. W sumie żadna z nas nawet za bardzie nie przepada za tego typu muzyką. A może powinnam powiedzieć nie przepadała.
Duet Rebeka oczarował mnie właściwie od razu. Pierwsze moje skojarzenie to Ellie Goulding. Iwona nawet z urody trochę przypomina zagraniczną piosenkarkę.  Jeśli są wśród Was fani autorki takich hitów jak  Burn i Anything could happen to koniecznie posłuchajcie Rebeki.
Jeśli znacie artystów grających podobną muzykę koniecznie dajcie znać, a ja zostawiam Was z utworami, które mnie najbardziej przypadły do gustu.
D.
https://www.youtube.com/watch?v=XO3zuyUNABM
https://www.youtube.com/watch?v=T8ijV8irf7E
https://www.youtube.com/watch?v=Ec5dUr4Nl48

niedziela, 25 maja 2014

"Miłość pełna wrażeń pilnie poszukiwana"



Piękna blondynka zakochuje się w przystojnym mężczyźnie.
Bogaci, idealni, piękni, zakochani. Zorganizowani do granic możliwości.
Wydaje się, że para idealna.
 Aż któregoś dnia, nie do końca przypadkowo pojawia się ON.
Ani przystojny, ani bogaty. Nieprzewidywalny, niebanalny. Z oryginalnymi upodobaniami, dziwacznymi zachowaniami i wysmakowanym poczuciem humoru.
Łamie całą rutynę i wszystkie schematy w życiu Izy.
Kto okaże się tym jedynym i jakie perypetie przydarzą się bohaterom filmu "Wyszłam za mąż, zaraz wracam"? Tego dowiecie się jeśli obejrzycie.
Urocza, zabawna, nieprzesłodzona komedia romantyczna na letni wieczór. Do spożycia również dla singli, bo nie jest zbyt łzawa, romantyzmu i miłości też wcale aż tak wiele.
Dla mnie to historia o tym, że nie wszystko jest tak oczywiste, jak się wydaje. Czasem za bardzo się przyzwyczajamy. Myślimy, że tak po prostu już musi być, bo tak jest dobrze. Trzymamy się kurczowo planu i rutyny, bo dają nam poczucie bezpieczeństwa.
Raz stwierdziliśmy, że tak jest ok, bo w obecnej sytuacji jesteśmy dosyć szczęśliwi. Nie dopuszczamy do siebie myśli, że może jednak być inaczej.

Może dobrze czasem zrobić coś innego. Zmienić utarte ścieżki. Wybrać inną restaurację. Spełnić swoje marzenie i skoczyć na bungee. Ściąć włosy inaczej niż zwykle. Zaskoczyć partnera lub samego siebie.
"Kochać się również w poniedziałki i niedziele. Albo wcale, przez miesiąc."
Byleby nie znudzić się swoim życiem i sobą. Byleby smakować chwilę i szczęście.
D.